Warszawa · konsultacje jeden na jeden

Julia Purets

Stylistka personalna. Pracuję z jedną kobietą, w przymierzalni, przez trzy godziny.

Nie wyrzucam Twojej szafy. Nie robię listy rzeczy, które musisz kupić. Nie biorę prowizji od żadnego sklepu — i właśnie dlatego mogę powiedzieć, że coś jest źle uszyte, zamiast Cię do tego przekonywać.

Czym jest Przymierzalnia

Trzy godziny, jedna kobieta, jedna przymierzalnia

Spotykamy się w warszawskiej galerii handlowej — którą konkretnie, ustalamy indywidualnie, zależnie od tego, czego szukasz i gdzie Ci wygodniej. Przynoszę Ci kroje, których sama nigdy nie zdjęłabyś z wieszaka, i właśnie o te chodzi. Ty przymierzasz, ja robię zdjęcia.

Zdjęcia są najważniejszą częścią tego spotkania, bo lustro kłamie. Patrzysz w nie z jednej odległości i przez własną głowę. Zdjęcie nie kłamie i do zdjęcia można wrócić za pół roku, stojąc w sklepie.

Po trzech godzinach wychodzisz z czterema rzeczami. Żadna z nich nie jest zakupem.

  1. 01

    Lista krojów, które na Ciebie działają. Konkretna — z nazwami fasonów, długości i proporcji, żebyś mogła z nią wejść do dowolnego sklepu, także takiego, w którym nigdy nie byłyśmy razem.

  2. 02

    Zdjęcia każdego przymierzenia. Twoje, do Twojego telefonu. Wracasz do nich wtedy, kiedy ich potrzebujesz.

  3. 03

    Wiedza, czego nie kupować. To jest droższa połowa tej usługi i ta, która zwraca się najszybciej.

  4. 04

    Jedno zdanie, które zapamiętasz. Za każdym razem inne, bo za każdym razem o innej kobiecie.

Nic nie kupujesz. Nie mam prowizji od żadnego sklepu.

Zarabiam na tych trzech godzinach i tylko na nich. To jedyny układ, w którym moja opinia o ubraniu jest warta tego, co za nią płacisz.

Ile to kosztuje

Od 690 do 890 złotych za całe spotkanie

Trzygodzinna konsultacja w Warszawie. Cena obejmuje całe spotkanie, zdjęcia i listę krojów.
GodzinaCzasCena
10:003 godziny690 zł
15:003 godziny790 zł
17:303 godziny890 zł

Nie ma opłaty wstępnej, dopłat za dojazd ani prowizji. Nie ma też pakietów, karnetów i abonamentów — to jedno spotkanie, po którym nie musisz wracać.

Najbliższe terminy: do 14 października 2026. Od 17 października przez miesiąc jestem poza Polską — kolejne terminy otwieram po powrocie, w listopadzie. Termin ustalamy w wiadomości na Instagramie.

Najczęstsze nieporozumienie

Czym różni się konsultacja od zakupów ze stylistką

To są dwie różne usługi, które w Polsce nazywa się tak samo, i stąd większość rozczarowań.

Zakupy ze stylistką kończą się transakcją. Stylistka chodzi z Tobą po sklepach, wybiera, Ty płacisz przy kasie. Bardzo często jest rozliczana prowizją od sklepu albo marki — czyli zarabia wtedy, kiedy coś kupisz. To nie czyni z niej osoby nieuczciwej, ale ustawia jej interes obok Twojego, a nie razem z nim.

Konsultacja w przymierzalni kończy się wiedzą. Nie wychodzisz z torbami. Wychodzisz z listą, ze zdjęciami i z umiejętnością odrzucenia dziewięciu rzeczy z dziesięciu w pięć sekund. Pieniądze, które zostają w Twojej kieszeni, bo nie kupiłaś rzeczy, która i tak by wisiała, zwykle przekraczają cenę spotkania.

Problemem nie jest Twoje ciało. Problemem jest krój.

Przez trzy godziny nie usłyszysz ode mnie ani jednego zdania o swojej figurze. Usłyszysz za to dużo o tym, jak uszyte są ubrania i dlaczego większość z nich jest uszyta nie dla Ciebie.

Pytania, które naprawdę dostaję

To, o co boisz się zapytać

Czy muszę coś kupić?

Nie. Tego dnia nie podejmujesz żadnej decyzji zakupowej. Przymierzasz, dostajesz zdjęcia, wychodzisz. Koszt pomyłki w przymierzalni wynosi zero, bo pomyłka jest częścią metody — żeby wiedzieć, co działa, trzeba zobaczyć, co nie działa.

A jeśli będzie mnie Pani do czegoś przekonywać?

Nie mam czego sprzedawać. Nie mam prowizji, nie mam współpracy z siecią, nie mam towaru. Jeśli powiem, że coś jest dobre, to jedyna rzecz, jaką na tym zyskuję, to że mi uwierzysz następnym razem.

Czy usłyszę, że mam za szerokie biodra?

Nie usłyszysz ode mnie żadnej oceny ciała — ani miłej, ani niemiłej. Oceniam krój. Jeśli spodnie wyglądają źle, to znaczy, że są źle skonstruowane dla tej sylwetki, a nie że sylwetka jest zła. Ta różnica nie jest uprzejmością, jest zawodową prawdą.

Boję się, że będę wyglądać jak przebrana.

Nie zmieniamy Ciebie w kogoś innego. Pokazuję Twoją własną sylwetkę w krojach, których jeszcze na niej nie widziałaś. Wszystko sprawdzasz na sobie, w lustrze i na zdjęciu, i nic nie staje się Twoje, dopóki sama tego nie uznasz.

To chyba dla kobiet, które mają gdzie się ubierać.

Punktem wyjścia jest życie, które faktycznie prowadzisz — praca, dzieci, tramwaj, zakupy, czasem kolacja. Ubieram Cię do tego, a nie do wyobrażonego wieczoru, który zdarza się raz w roku.

Czy nie przeczytam tego samego w internecie?

W internecie są typy sylwetki i ogólne zasady, i można się z nich czegoś dowiedzieć. Ja nie mówię o typach. Przynoszę konkretną rzecz, Ty ją zakładasz i obie widzimy wynik. To różnica między przepisem a ugotowanym daniem.

Nie wiem, czego chcę. Czy to przeszkadza?

Nie, to jest normalny punkt startu i większość kobiet tak przychodzi. Wystarczy jeden konkretny kłopot: „nie mam w czym chodzić do pracy”, „wszystko mam czarne”, „schudłam i nic nie pasuje”. Resztę ustalamy na miejscu.

Jak się przygotować?

Wygodna bielizna, w której czujesz się dobrze. Buty na płaskim i na obcasie, jeśli nosisz jedne i drugie. Trzy godziny bez pośpiechu i bez odbierania dziecka w środku. Nic więcej — żadnych zdjęć szafy, żadnych ankiet.

Dla kogo to nie jest?

Dla osoby, która chce, żeby ktoś zrobił za nią zakupy — tego nie robię. Dla osoby, która chce usłyszeć, co jest modne w tym sezonie — tego nie wiem i nie uważam, żeby to było ważne. I dla osoby, która oczekuje przeglądu i wyrzucania szafy — nie pracuję w ten sposób.

Kto to prowadzi

Julia Purets

Jestem stylistką personalną, pracuję w Warszawie. Wcześniej prowadziłam Shopping Revolution — projekt, który być może znasz z Instagrama, i w ramach którego przez kilka lat robiłam kursy dla większych grup. Przestałam, bo doszłam do wniosku, że to nie jest praca, która coś u kogoś naprawdę zmienia. Dziś pracuję tylko jeden na jeden.

Mam też własny sposób myślenia o ubieraniu się, który widać na moim Instagramie. Co miesiąc biorę jeden obraz i jedną książkę, i z nich wyprowadzam wszystko, co w tym miesiącu mówię — kolory, proporcje, pytanie, które zadaję. To nie jest ozdoba. Obraz jest narzędziem: malarz musi w kilku płaszczyznach koloru powiedzieć, kim jest człowiek na płótnie, i dokładnie to samo robi ubranie, w które wchodzisz rano.

Kontakt

Napisz jednym zdaniem, co Cię uwiera

Nie trzeba pisać listu ani się tłumaczyć. Jedno zdanie wystarczy, żebym wiedziała, czy w ogóle jestem właściwą osobą — a jeśli nie jestem, powiem to od razu.

Piszemy na Instagramie: @shoppingrevolution.expert