Czy muszę coś kupić?
Nie. Tego dnia nie podejmujesz żadnej decyzji zakupowej. Przymierzasz, dostajesz zdjęcia, wychodzisz. Koszt pomyłki w przymierzalni wynosi zero, bo pomyłka jest częścią metody — żeby wiedzieć, co działa, trzeba zobaczyć, co nie działa.
A jeśli będzie mnie Pani do czegoś przekonywać?
Nie mam czego sprzedawać. Nie mam prowizji, nie mam współpracy z siecią, nie mam towaru. Jeśli powiem, że coś jest dobre, to jedyna rzecz, jaką na tym zyskuję, to że mi uwierzysz następnym razem.
Czy usłyszę, że mam za szerokie biodra?
Nie usłyszysz ode mnie żadnej oceny ciała — ani miłej, ani niemiłej. Oceniam krój. Jeśli spodnie wyglądają źle, to znaczy, że są źle skonstruowane dla tej sylwetki, a nie że sylwetka jest zła. Ta różnica nie jest uprzejmością, jest zawodową prawdą.
Boję się, że będę wyglądać jak przebrana.
Nie zmieniamy Ciebie w kogoś innego. Pokazuję Twoją własną sylwetkę w krojach, których jeszcze na niej nie widziałaś. Wszystko sprawdzasz na sobie, w lustrze i na zdjęciu, i nic nie staje się Twoje, dopóki sama tego nie uznasz.
To chyba dla kobiet, które mają gdzie się ubierać.
Punktem wyjścia jest życie, które faktycznie prowadzisz — praca, dzieci, tramwaj, zakupy, czasem kolacja. Ubieram Cię do tego, a nie do wyobrażonego wieczoru, który zdarza się raz w roku.
Czy nie przeczytam tego samego w internecie?
W internecie są typy sylwetki i ogólne zasady, i można się z nich czegoś dowiedzieć. Ja nie mówię o typach. Przynoszę konkretną rzecz, Ty ją zakładasz i obie widzimy wynik. To różnica między przepisem a ugotowanym daniem.
Nie wiem, czego chcę. Czy to przeszkadza?
Nie, to jest normalny punkt startu i większość kobiet tak przychodzi. Wystarczy jeden konkretny kłopot: „nie mam w czym chodzić do pracy”, „wszystko mam czarne”, „schudłam i nic nie pasuje”. Resztę ustalamy na miejscu.
Jak się przygotować?
Wygodna bielizna, w której czujesz się dobrze. Buty na płaskim i na obcasie, jeśli nosisz jedne i drugie. Trzy godziny bez pośpiechu i bez odbierania dziecka w środku. Nic więcej — żadnych zdjęć szafy, żadnych ankiet.
Dla kogo to nie jest?
Dla osoby, która chce, żeby ktoś zrobił za nią zakupy — tego nie robię. Dla osoby, która chce usłyszeć, co jest modne w tym sezonie — tego nie wiem i nie uważam, żeby to było ważne. I dla osoby, która oczekuje przeglądu i wyrzucania szafy — nie pracuję w ten sposób.